Foto: Wikimedia Commons
Foto: Wikimedia Commons

Wynik wyborów prezydenckich jest szokiem dla wszystkich przedstawicieli głównych mediów, którzy od kilku miesięcy dwoili się i troili udowadniając że Komorowski nie ma z kim przegrać. Okazało się inaczej, a przeboleć nie może tego m.in Adam Michnik.

„Oczywiście rezultat tych wyborów i zwycięstwo pana Dudy oznacza radykalne przemeblowanie polskiej sceny politycznej. To otwiera drogę do zwycięstwa PiS-u w wyborach parlamentarnych, co w konsekwencji otwiera drogę do tego, że Polska przestanie być państwem demokratycznym na takiej zasadzie, jak była dotąd, a stanie się państwem na podobieństwo IV RP, to znaczy drogi kroczącej ku – różnie mówią – jedni: systemowi autorytarnemu, inni demokraturze, a ja powiem wprost: to aksamitna droga do dyktatury!” – grzmi „nadredaktor” z „Gazety Wyborczej”.

„To niebezpieczne. Jest obowiązkiem opinii publicznej przypominać, że prezydent ma być strażnikiem konstytucji. To jest konstytucja Rzeczypospolitej i jest rzeczą, o której będziemy opinii publicznej przypominać, że blisko połowa wyborców głosowała na Bronisława Komorowskiego. (…) Obrona demokracji będzie obowiązkiem polskiej opinii publicznej i na pewno my w gazecie zrobimy wszystko, żeby tę demokrację w naszym kraju obronić!” – kontynuuje swe żale i urojenia.

Adam Michnik nie dodał, czy w związku z wynikami wyborów planuje emigrację. Na przykład do Izraela, albo do Szwecji w której ukrywa się jego brat stalinowski zbrodniarz – Stefan Michnik.