Foto: Lukas Plewni /Policja

Wyobraźmy sobie, że ktoś zrzuca inną osobę z okna na 10 piętrze i ta osoba przed roztrzaskaniem się o ziemię umiera na zawał. Czy odpowiedzialność sprawcy będzie w jakimkolwiek zakresie mniejsza, bo przecież „przyczyną zgonu był zawał”? Powyższe nasunęło mi się na myśl, gdy czytałem, że Igor Stachowiak zmarł na skutek zażycia dopalaczy.

Prezentowanie narracji, że przyczyną śmierci młodego mężczyzny na wrocławskim komisariacie było zażywanie dopalaczy, co miałoby zmniejszyć odpowiedzialność policjantów za jego zgon, jest cyniczne i skrajnie nieuczciwe, bo oznaczałaby, że Igor Stachowiak zmarłby bez względu na to, czy byłby rażony prądem przez policjantów, czy nie. Oczywiście istotne jest, co było bezpośrednią przyczyną zgonu, ale najważniejsze jest to, czy policjanci działali zgodnie z prawem (rażenie paralizatorem osoby leżącej w kajdankach na ziemi) i czy osoba kilkukrotnie rażona paralizatorem jest bezpieczna, czy może od tego umrzeć?

Osobiście nie mam wątpliwości, że policjanci z Wrocławia de facto pozbawili Igora Stachowiaka życia. Zapewne nie chcieli go zabić, ale wszystko wskazuje na to, że takie brutalne i bezprawne zachowanie miało miejsce nie po raz pierwszy, bo czuli się bezkarni, a to by oznaczało, że brakowało elementarnego nadzoru nad funkcjonariuszami na terenie komendy, albo przełożeni akceptują takie zachowanie.

Trudno znaleźć usprawiedliwienie dla tej sytuacji i trudno za nią obwiniać poprzednie kierownictwo Policji i poprzednią ekipę rządową, bowiem minister Zieliński nie chciał (lub nie potrafił) zmierzyć się z istniejącym problemem. Może o tym świadczyć lakoniczna i wymijająca odpowiedź na interpelację posła Jana Klawitera, który zwracał uwagę na brak przygotowania oraz brutalność policjantów podczas interwencji (http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/interpelacja.xsp?typ=INT&nr=4314).

Braki w wyszkoleniu i wyposażeniu policjantów, to sprawa oczywista, ale oczywiste jest również to, że niektórzy policjanci są brutalni w stosunku do osób, wobec których przeprowadzają interwencję. Nie ma tu większego znaczenia, czy interwencja dotyczy niewinnej osoby, czy groźnego bandyty, bo działania funkcjonariuszy powinny być zdecydowane, jeśli to uzasadnione sprawiające ból, ale bez nieuzasadnionej przemocy, bez działań mających znamiona tortur. Rażenie prądem leżącej na ziemi i zakutej w kajdanki osoby, która nie jest w stanie w jakikolwiek sposób się bronić i nie zagraża funkcjonariuszom, to złamanie prawa i policyjnych procedur, więc jeśli takie bezprawie kończy się śmiercią, winni temu powinni odpowiadać za zabójstwo.

2 KOMENTARZE

  1. typowe skutki lewackiego skretynienia i zabrania policji i społeczeństwu broni i prawa do jej posiadania i używania;
    w normalnym kraju policjant staje w bezpiecznej odległości i wyciąga broń celem użycia, jeśli zatrzymany grzecznie i pokornie nie kładzie się na ziemi dostaje legalnie kulkę w sam środek klaty – nie ma pobić, wyżywania się na aresztantach, etc. –
    ale lewacy w eurosojiuzie wybrali inny model i jest co jest i nikt nigdy tego nie zmieni – komunizm zawsze dzielknie walczy z wytworzonymi przez siebie problemami

    0

    2
  2. „w normalnym kraju policjant staje w bezpiecznej odległości i wyciąga broń celem użycia, jeśli zatrzymany grzecznie i pokornie nie kładzie się na ziemi dostaje legalnie kulkę w sam środek klaty – nie ma pobić, wyżywania się na aresztantach, etc.”
    Chyba filmów się naoglądałeś, fikcyjnych znaczy się czyli fabularnych. Przyczyny niepodporządkowanie się bywają różne, w tym wzburzenie albo choroba psychiczna. Trzeba rozróżnić człowieka z bronia w ręku od tego z pustymi rękami.

    Niestety, polska policja to w znacznej mierze patologia, menty – bandyci chronieni przez szefów, prokuratorów, sędziów. Nie mają też za grosz honoru: http://pamietnikwindykatora.pl/2016/06/09/dominik-laczyk-policja-opinie/

    1

    1

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.