kukizHanna Lis chciała zabłysnąć i zapraszając do programu kandydata na prezydenta Pawła Kukiza od pierwszej minuty nie ukrywając ironii w głosie usiłowała skompromitować swojego rozmówcę. Ostatecznie skompromitowała sama siebie, nie umiejąc rozwinąć skrótu JOW.

Dziennikarka zaczęła od cytatu z piosenki Pawła Kukiza „Bo tutaj jest jak jest”, po czym zapytała.

Panie Pawle, to jak tutaj jest?

Na pewno widzi pani redaktor jak tu jest – odparł muzyk, po czym Hanna Lis stwierdziła że ona nie kandyduje w wyborach. Paweł Kukiz przytomnie ripostował że

Nie trzeba kandydować (żeby widzieć jak jest w kraju – red.). Pani jest w centrum mediów, to pani powinna wiedzieć doskonale jak jest, na czym polega funkcjonowanie mediów, na czym polega system polityczny w Polsce, na czym polega ubezwłasnowolnienie obywatela, na czym polega propaganda, na czym polega proporcjonalna ordynacja wyborcza…

I tu znów postanowiła wkroczyć funkcjonariuszka TVP, pytając na czym polega ubezwłasnowolnienie obywatela.

Ubezwłasnowolnienie obywatela polega na tym, że posługujemy się takim sposobem wybierania przedstawicieli, że to nie my ich wybieramy a oni wybierają się sami z partyjnych klanów.

Czyli mówi pan o JOW-ach – wtrąciła błyskotliwie Lis, po czym dalej już tak błyskotliwie nie było – o jedno… jedno… – zaczęła jąkać się dziennikarka, czym wzbudziła rozbawienie gościa. Paweł Kukiz widząc niekompetencję prowadzącej rozmowę poprosił by rozwinęła skrót JOW.

Nie – padła krótka odpowiedź, po czym próbowała odkręcić swoją wpadkę – No pański postulat od lat, „Zmielonych” tak? Jednookręgowe…

Słysząc to kandydat na prezydenta postanowił pomóc zagubionej Hannie Lis.

JOWy – co pani usiłowała wymówić pełną nazwę ja pani pomogę – to jednomandatowe okręgi wyborcze – wyjaśnił zawstydzonej dziennikarce muzyk.

Warto, by dziennikarze głównego nurtu przed rozmowami wykazali minimum profesjonalizmu i chociaż sprawdzili to o czym chcą mówić. W innym wypadku bowiem, na wizji będą autorami widowiskowych autokompromitacji.