
Takuma Sato brał udział w wyścigu DXC Technology 600 w serii IndyCar. W pit-stopie, jak zawsze, czekał na niego mechanik, który miał zmienić mu koła. Kierowca jednak z dużą prędkością potrącił serwismena, co wyglądało bardzo poważnie i dramatycznie.

Mechanik ma „kilka siniaków i trochę bólu”
Takie słowa wypowiedział Chris Welch po zderzeniu z bolidem. Zawodnik zespołu Rahal Letterman Lanigan Racing do wyścigu przystąpił z pole position i po 60 okrążeniach utrzymywał pozycję lidera. Przy zjeździe na swój pierwszy pit-stop popełnił jednak błąd, który kosztował go utratę szans na zwycięstwo. O wiele bardziej opłakane skutki mógł mieć dla jego mechanika – podaje tvn24.pl.
Jednakże mechanik sprostował całe zdarzenie i uspokoił wszystkich wraz z kierowcą, Takuma Sato. Powiedział, że takie sytuacje po prostu się zdarzają. Było to kilka siniaków i trochę bólu.

Cały i zdrów będzie serwismenem w kolejnych zawodach
Prowadzący Hondę Japończyk nie zachował bezpiecznej prędkości zjeżdżając do alei serwisowej i zahaczył szykującego się do zmiany kół serwismena Chrisa Welcha, a następnie wpadł w bandę. Poszkodowany nie miał szans na uniknięcie kontaktu z rozpędzonym autem. Przekoziołkował w powietrzu i z impetem padł na ziemię, ale na szczęście nie odniósł poważnych obrażeń. Po badaniach w centrum medycznym stwierdził, że będzie gotowy do pracy w kolejnych zawodach – czytamy na tvn24.pl.
Natomiast kierowca bolidu, Takuma Sato, dostał karę stop&go, która oznaczała dla niego utratę czterech okrążeń. Jednocześnie cały jego postój został przedłużony. To spowodowało, że Japończyk bezpowrotnie odsunął się od wygranej w tych zawodach. Zwycięstwo przypadło Amerykaninowi Josefowi Newgardenowi, a zaraz za nim na podium stanęło dwóch jego rodaków – Alexander Rossi oraz Graham Rahal.