Były skompromitowany rzecznik MON-u Bartłomiej Misiewicz został pełnomocnikiem zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej ds. komunikacji. Informację tę potwierdził rzecznik PGZ Łukasz Prus.
Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że miesięcznie Misiewicz ma zarabiać 50 tys. zł. Informacji tej natychmiast zaprzeczyli i sam zainteresowany, i spółka, w której rozpoczął pracę. „W odpowiedzi na nieprawdziwe publikacje medialne Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. informuje, że nie jest prawdą, iż miesięczne wynagrodzenie pana Bartłomieja Misiewicza w PGZ S.A. wynosi 50 tys. zł. Należy jednocześnie podkreślić, że wynagrodzenie żadnego z pełnomocników zarządu PGZ S.A. nie sięga tej kwoty” – głosi oficjalne oświadczenie.
W 2015 roku po wyborach parlamentarnych MON przejęło w imieniu Skarbu Państwa nadzór nad państwowymi spółkami zbrojeniowymi. Udziałowcami PGZ są Ministerstwo Skarbu Państwa oraz dwa państwowe podmioty – Agencja Rozwoju Przemysłu i Polski Holding Obronny. W skład PGZ wchodzą spółki należące dawniej do PHO, a także firmy spoza PHO z branży zbrojeniowej, stoczniowej, offshore, nowych technologii, finansów i nieruchomości, jak również wojskowe przedsiębiorstwa remontowo-produkcyjne.

Nie zarabia 50 tys, tylko 52 546 zł. A to już jest różnica.