commons.wikimedia.org

Rząd Beaty Szydło zamierza zweryfikować rodzaje obowiązków, które można wykonywać w niedziele i dni świąteczne. Zmianie mogą ulec przepisy dotyczące zakazu pracy w handlu. Jak zwykle w podobnych razach, tak i tu zetrą się interesy kilku grup społecznych.

Stworzone przez nową władzę Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej chce doprecyzować regulacje zakazujące pracy w handlu w święta. Przepisy mają być skonstruowane tak, by nie było już wątpliwości, czy w tym czasie mogą być otwarte np. stacje paliw. Rząd podkreśla, że nie planuje rozszerzenia zakazu pracy w handlu na niedziele. Nie wyklucza jednak dyskusji o zasadności ograniczeń w tym zakresie. Od lat zabiegają o to związki zawodowe.

Zmiany mają być skutkiem przeglądu przepisów o pracy w niedziele i święta, jaki zapowiada nowe ministerstwo. Resort ten chce przeanalizować zasadność obowiązujących wyjątków od reguły, która przewiduje, że takie dni są wolne od pracy. Zgodnie z obecnymi przepisami dozwolone jest w tym czasie wykonywanie obowiązków jedynie np. w razie prowadzenia akcji ratowniczych, przy ochronie mienia i osób, w transporcie i komunikacji, przy niezbędnych remontach oraz pracy w ruchu ciągłym lub pracy zmianowej.

Największe emocje budzą modyfikacje przepisów dotyczących zakazu pracy w handlu w święta. Zgodnie z obecnymi regulacjami świadczenie obowiązków w placówkach handlowych w takie dni jest niedozwolone, a w niedziele ograniczone – możliwe jedynie przy wykonywaniu prac koniecznych ze względu na ich użyteczność społeczną i codzienne potrzeby ludzi. Regulacje te są nieprecyzyjne i powodują wątpliwości przy ich interpretacji. Dotyczy to zwłaszcza stacji paliw. Ich zamknięcie oznaczałoby problemy dla milionów kierowców, ale przecież w punktach tych możemy zaopatrywać się także w wyroby spożywcze czy alkoholowe, co wobec właścicieli sklepów oznacza nieuczciwą konkurencję.

Interesy związkowców, pracowników, pracodawców i wreszcie zwykłych konsumentów nie mogą być w tej sprawie zbieżne. Dwie pierwsze grupy lobbują za wolnymi niedzielami w branży handlowej, zgoła innej decyzji oczekiwałyby dwie ostatnie. Warto zastanowić się nad tym, czyje dobro jest „ważniejsze”. Żyjemy w końcu w hołubionej przez tak wielu demokracji, a w niej podobno to większość ma zawsze rację i prawo do decyzji. A może jednak tym razem będzie inaczej, bo tak spodoba się wpływowej mniejszości? Swoboda definicji pojęć we współczesnym świecie zdążyła już przyzwyczaić nas do podobnych absurdów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.