„Gazecie Wyborczej” nie brak autorytetów, po których chętnie sięga w celu ataku na PiS. Tym razem głos na łamach tego medium zabrał poeta Adam Zagajewski.

„Miliony ludzi zagłosowało tak, a nie inaczej, TK już nie istnieje, za chwilę zniknie Sąd Najwyższy, papież jest dla obozu władzy ‘lewakiem’, artyści i uczeni to ‘łże-elita’. Nie ma instytucji, autorytetów, nie ma nikogo, kto by mógł to zatrzymać. Nie ma szacunku dla nikogo w całym kosmosie. PE kłamie, senatorowie amerykańscy są źle poinformowani, Komisja Wenecka jest stronnicza (…). Kiedyś już słyszeliśmy ten język. Prof. Staniszkis ma rację – to jest po prostu bolszewizm, tyle że prawicowy” – powiedział.

„Nasza tożsamość jest bardzo ugruntowana. To, co politycy PiS mówią o obronie tożsamości, to bzdura. My mamy jej za dużo. Nie można powiedzieć, że polskość szkodzi. (…) Historia pokazuje, że mamy kłopoty z budowaniem państwowości. Polacy to tacy sympatyczni romantycy, ale nie potrafią zbudować niczego solidnego” – stwierdził.

Zapytany o to, kto może być dla niego nadzieją, odpowiedział: „Personalnie i politycznie – Donald Tusk. Człowiek, który nie histeryzuje, nie mówi o mordach zdradzieckich, ma poczucie humoru, potrafi uspokoić emocje”.

Poeta przyznał, że „co drugi dzień ogląda Fakty w TVN”, a do śniadania słucha TOK FM. Zaślepiony, biedny człowiek.