Poroszenko
Poroszenko

Dlaczego zaprasza się do Polski ‘marionetkowego’ prezydenta i do tego pozwala mu się przemawiać w Gdańsku podczas obchodów zakończenia II wojny światowej oraz zwycięstwa nad niemieckim nazizmem, wybiórczo jednak zapominając o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów współpracujących z hitlerowcami? Petro Poroszenkę dyskwalifikuje wiele faktów, ale to do czego doszło w ukraińskim parlamencie dokładnie miesiąc temu, to już powinna być przysłowiowa kropla przelewająca czarę goryczy.

„W dniu 9 kwietnia 2015 r. parlament Ukrainy, Werchowna [Najwyższa] Rada, uchwaliła cztery akty prawne regulujące pamięć historyczną: nr 2538 „w sprawie statusu prawnego i uczczenia pamięci uczestników walk o niepodległość Ukrainy w XX wieku”; nr 2558 „o potępieniu komunistycznego i narodowo-socjalistycznego (nazistowskiego) reżimów totalitarnych oraz zakazie propagowania ich symboli”; nr 2540 „w sprawie dostępu do archiwów organów represyjnych komunistycznego reżimu totalitarnego, 1917-1991”; i nr 2539 „o uwiecznieniu zwycięstwa nad nazizmem w II wojnie światowej”. Przepisy prawne zostały uchwalone z prędkością rzadko spotykaną w ukraińskim organie ustawodawczym i przytłaczającą większością głosów” – pisze kanadyjski uczony John-Paul Himka w tekście pt. „Legislating Historical Truth: Ukraine’s Laws of 9 April 2015”.

Nas jednak najbardziej dotyczy i bulwersuje fakt ujęcia pośród gloryfikowanych również zbrodniarzy z OUN i UPA, którzy na Ukrainie zostali postawieni na piedestał z nadaniem im statusu ‘nietykalnych’ bohaterów narodowych. Jak się ma do rzeczywistości również akt o zakazie propagowania symboli nazistowskich? – liczne bataliony samozwańcze hulające w czasie trwającej wojny w Donbasie obnoszą się z tą symboliką i to całkiem otwarcie, a poprzez nominację lidera prawego Sektora Dmytrija Jarosza są oficjalnie częścią sił ukraińskich.

Poroszenko był jednym z prezydentów, zabierających głos w Gdańsku podczas panelu politycznego pt. „Integracja europejska. Lekcja wyciągnięta z II wojny światowej i jej współczesne znaczenie”, który odbył się w ramach obchodów 70 rocznicy zakończenia II wojny światowej.

„Bezpieczeństwo na naszym kontynencie będzie kruche tak długo, jak długo UE nie przyjmie innych narodów, dla których ważna jest przyszłość Europy, dopóki będzie trwał konflikt między determinacją a polityką, konflikt wartości i materialnych interesów” – podkreślił ukraiński prezydent.

konflikt wartości i materialnych interesów”? – czyż Poroszenko sam tego konfliktu nie reprezentuje będąc oligarchą, który ponoć walczący z oligarchią i skorumpowaniem na Ukrainie?

Podkreślił również:

oby błędy lat 30 XX wieku nigdy nie zostały powtórzone, by nigdy nie doszło do podobnego konfliktu w Europie… Ukraina w tej chwili w pełni przestrzega ducha paktu zawartego w Mińsku.”

No to na to już za późno nieco, gdyż jesteśmy wszyscy właśnie świadkami konfliktu zbrojnego w Europie, w którym biorą udział niekontrolowane samozwańcze ukraińskie bataliony, w tym również tzw. karne i te epatujące nazistowską symboliką. Nieprawdą jest również, że Ukraina w pełni przestrzega porozumienia zawartego w Mińsku, ponieważ niemalże codziennie dochodzi do ostrzałów, nadal giną ludzie, również cywile. Tak zwani separatyści i mieszkańcy Donbasu, to przecież też Ukraińcy, pragnący jedynie uszanowania ich wyboru.

W imieniu Ukraińców chciałbym wyrazić wdzięczność wobec wielu europejskich przywódców za to, że odmówili przyjazdu do Moskwy na tę cyniczną paradę. Tendencja do ignorowania lekcji płynących z przeszłości musi być zatrzymana zanim będzie za późno” – Petro Poroszenko.

Po pierwsze mam pytanie: kto właściwie odniósł zwycięstwo nad niemieckim nazizmem? – kto wyzwalał Polskę spod władzy okupanta? Kto wyzwalał nasz kraj już po zakończeniu II wojny światowej od hulających band UPA? – Ukraińcy? Po drugie: czy sam pan Poroszenko wyciągnął lekcję płynącą z przeszłości? – na polecenie zza Oceanu rozpoczął wojnę domową, pomimo, że jeszcze w maju ubiegłego roku były szanse rozwiązania kryzysu drogą dyplomacji. Wschodnie republiki opowiedziały się w referendum za prawem do autonomii – czego oczywiście Kijów nie uszanował kwestionując uczciwość odbytego referendum – wg relacji świadków i relacji filmowych przeprowadzonego jednak zgodnie z zachowaniem zasad przy okazji takiego głosowania. Do mnie zarzut wysuwany przez Kijów o nieprawidłowościach zupełnie nie przemawia w sytuacji gdy wg wcześniejszych badań nastrojów we wschodnich republikach, ludność w 80% deklarowała sprzeciw wobec przyłączenia do UE, a jedynie 20% opowiadało się za aneksją. Postpuczowy rząd w Kijowie jednak z góry zignorował wolę własnego narodu i głosy ze strony wybranych i stojących na czele wspomnianych republik przestrzegające przed konfliktem zbrojnym na wypadek którego otwarcie uprzedzili, że gdy zostaną do tego zmuszeni, to będą się bronić, chociaż chcieli tego uniknąć. Poroszenko pozostał głuchy na te ostrzeżenia i krótko potem w maju ubiegłego roku rozpoczął do dziś trwającą dziwną wojnę domową, bo z udziałem tzw. wsparcia wielu państw.

Prawie 7 tysięcy osób cywilnych i ponad 1,6 tys. żołnierzy zginęło w rezultacie wywołanego przez „agresywną politykę” Rosji konfliktu, który toczy się od ubiegłego roku na wschodzie Ukrainy – oświadczył w piątek prezydent tego kraju Petro Poroszenko.

Agresywną politykę Rosji? – przypomnę: to Ukraina przy silnym wsparciu USA, do czego przyznał się w wywiadzie dla CNN prezydent Obama oraz nie bez udziału UE – dokonała zamachu stanu na legalnie wybranego prezydenta osadzając na fotelu prezydenckim kolejnego oligarchę i kilku ministrów o skrajnie nacjonalistycznych, a wręcz antypolskich poglądach. Do tej pewnie zaniżonej liczby prawie 9 tysięcy ofiar wojny w Donbasie należy dodać ogromną liczbę trwale okaleczonych przez tą wojnę, przeklinających Poroszenkę – nie Putina,  oraz ponad miliona uchodźców, którzy na stałe lub chwilowo porzuciły dobytek, by ratować swoje życie przed ostrzałem sił ukraińskich. Ci ludzie nie szukali schronienia w zachodniej części Ukrainy, wybrali kraj, który Poroszenko nazywa agresorem. Czy Państwo uciekaliby do kraju agresora – w samą paszczę lwa? Przecież to byłoby wbrew zdrowemu rozsądkowi.

I już na koniec kolejny ‘kwiatek’, maczek czy smaczek jak ta czerwono-czarna rozetka na uroczystościach na Westerplatte wpięta w klapę garnituru jak kwiatek do kożucha wyłącznie przez Poroszenkę i koniecznie z tryzubem z boku – co jednak nam znającym symbolikę tych barw i poglądy Poroszenki nie pozostawia żadnych złudzeń”.

Jak mówił, w piątek, 8 maja:

Po raz pierwszy naród Ukrainy przyłączy się do europejskiej tradycji pamiętania o dniu wyzwolenia.

Przyłączyli się – rzeczywiście – 9 kwietnia kiedy całemu światu oznajmili jakimi to miłośnikami UPA są.

A wczoraj 8 maja Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko rozwiał już wszelkie wątpliwości niedowiarków i pozdrowił w parlamencie ukraińskim „weteranów” UPA, a nawet zrobił sobie z nimi zdjęcie i nawet dobitnie przemówił:

Sława weteranom Ukraińskiej Powstańczej Armii, uczestnikom ukraińskiego ruchu narodowo-wyzwoleńczego, którzy po raz pierwszy byli obecni na tego typu ceremonii na tak wysokim szczeblu państwowym.

Jedyny komentarz jaki w tym momencie przychodzi mi na myśl w świetle wspomnianych przeze mnie faktów: upadek, odwrócenie wartości, hiper hipokryzja, którą bym nazwała Poroszenkokryzja.