W świąteczne przedpołudnie temperatura politycznego sporu nie opadła. W programie “Kawa na ławę” posłowie spierali się na temat pojmowania “demokracji”.
Po raz kolejny na uwagę zasługują słowa posła Piotra Marca, który wyrasta na największe pozytywne zaskoczenie tej kadencji Sejmu.
Przypomnę panu, czym jest demokracja. To są rządy ludu. Kiedy pozwoliliście rządzić ludowi? Mogę przypomnieć, ile razy państwa ugrupowanie miało demokrację gdzieś, ile razy nie stosowało się do zaleceń Trybunału Konstytucyjnego. To szefowa pana ugrupowania mówiła, że władzy nie uzyskuje się na ulicy. To jest cyrk – stwierdził Liroy-Marzec w sporze z Adamem Szejnfeldem z PO.
Na ulicy wiele rzeczy jest zero-jedynkowych. Kiedy rządziliście, prawie nie spotykałem osoby, która nie wołała o pomstę do nieba, żeby was udusić. To się tak zmienia. My niestety przez ten syndrom sztokholmski zapominamy o tym, co było wcześniej – dodał poseł Kukiz’15.
Wobec słów Szejnfelda dotyczących rzekomej walki opozycji totalnej o demokrację, Liroy-Marzec zadał bardzo konkretne pytanie, które po raz kolejny obnażyło hipokryzję Platformy.
Pan mówi o demokracji. A dlaczego nie walczycie tak ostro o demokrację, żeby zdjąć próg frekwencyjny przy wyborach czy referendum? Jest nie do przejścia, jest wymyślony specjalnie. Demokracja to są rządy ludu, a dzisiaj są rządy klanów partyjnych. Wprowadźcie możliwość odwołania posła, wtedy zobaczycie, jak długo każdy z Was porządzi! – zakończył.
