Foto: Wikimedia Commons
Foto: Wikimedia Commons

Trudno o bardziej symboliczną datę niż 4 czerwca. Zewsząd słyszymy o tym, że właśnie mija 25 lat od pierwszych wolnych wyborów, że od tamtej chwili Polska jak za dotknięciem różdżki zrzuciła czerwone kajdany i stała się krajem wolnym. Tymczasem kilka osób, mogło dziś poczuć się dokładnie tak jak kilkadziesiąt lat temu. Tym razem obowiązki milicji przejęła policja.

W proteście przeciwko skazaniu przez sąd ludzi , którzy przerwali wykład Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim, facebookowy profil Gówno Prawda 2.0, zorganizował akcję „Wszystkich nas nie zamkniecie”. Jednym z etapów tej akcji, była dzisiejsza manifestacja we Wrocławiu. Jak informowali organizatorzy, jej celem było: „Wrocławskie „NIE” dla gloryfikowania komunistycznych oprawców, uczczenie 25-lecia końca komunizmu oraz solidarność w z ukaranymi, domaganie się uniewinnienia”.

Jak podaje portal niezalezna.pl, manifestacja nie przypadła do gustu „stróżom prawa”. Kilku tajniaków, usiłowało zatrzymywać uczestników manifestacji. Jedną z takich osób była Anna Kołakowska, która w stanie wojennym, była najmłodszym więźniem politycznym – miała zaledwie 17 lat. Dziś po 32 latach od tamtych przykrych wydarzeń, w teoretycznie wolnym kraju kiedy na chwilę odłączyła się od pochodu została otoczona przez tajniaków. Zarzucono jej „odłączenie się od legalnego zgromadzenia i wznoszenie okrzyków”. Kiedy na miejsce przybiegli znajomi pani Anny, policjanci odpuścili. Nieprzyjemności miała jednak również Bożena Zielińska, która wspólnie z Anną Kołakowską trzymała transparent z podobizną Baumana i sędziego Pawła Chodkowskiego, który orzekał w sprawie przerwania wykładu Baumana. Na transparencie znajdował się cytat z Mariana Hemara: „Dla najemnych judaszów bolszewickiej bestii nie będzie przebaczenia, nie będzie amnestii”. Kiedy policjanci spisywali Bożenę Zielińską, stwierdzili że bezprawnie rozpowszechnia wizerunek sędziego Chodkowskiego.

Panowie w mundurach mieli również pretensje do przemawiającego w czasie manifestacji salezjanina – ks. Jarosława Wąsowicza. Usłyszał on od funkcjonariuszy, że „sieje nienawiść”.

W ten oto sposób, po raz kolejny historia zatoczyła koło i rozległ się zwłowieszczy chichot historii. Tam kilkunastu obłudników w krawatach wychwala wolność a tu policja szykanuje uczestników legalnej manifestacji, solidaryzujących się z prześladowanymi za oprotestowanie zbrodniarza, tropiącego Żołnierzy Wyklętych. Taki paradoks tylko w III RP.

No i na koniec ponawiam prośbę do panów w mundurach, by odpowiedzieli sobie na pytanie: KOMU SŁUŻĄ? Systemowi czy obywatelom? A komu powinni? Czy ten orzełek na czapkach nie przedstawia żadnej wartości? Nie powinien być pewnym wyznacznikiem? Powinien. Szkoda, że nie jest.

na podstawie: niezalezna.pl, facebook.com