“Ironią jest fakt, że do Final Four Ligi Mistrzów dotrą Vive Targi Kielce lub Metalurg Skopje, choć żaden z tych zespołów nie dojrzał do gry w turnieju finałowym.” Te słowa w kwietniu wypowiedział zawodnik niemieckiego THW Kiel. Kilka tygodni później mógł je odszczekiwać, bowiem w meczu o 3 miejsce LM Vive Targi Kielce pokonały niemieckiego giganta. Dziś w Hali Legionów kibice doświadczyli powtórki z rozrywki. Czy Marko Vuijn będzie miał na tyle honoru by odszczekać swoje słowa ?

Po sukcesie w Lidze Mistrzów z ubiegłego sezonu los ponownie skojarzył Vive z THW. Tym razem pierwsze mecze obie ekipy grają już w grupie. Dzisiejsze spotkanie według wielu ekspertów mogło pomóc jednej bądź drugiej ekipie w zajęciu pierwszego miejsca na koniec zmagań grupowych. I choć do tego jeszcze daleka droga, to dzisiejszą grą podopieczni Bogdana Wenty pokazali, że są w stanie wygrywać z każdym.

Już od pierwszej minuty kielczanie grali bardzo twardo, często wręcz ostro w obronie, odbierajac chęci do gry rywalom. Do tego dochodziła skuteczna gra w ataku. W 17 minucie jeszcze goście zdołali doprowadzić do remisu, ale trzy minuty później kielczanie wspięli się na wyżyny. Kapitalna obrona, doskonały Losert w bramce i konsekwencja w ataku doprowadziły do tego, że w 25 minucie na tablicy wyników było 13 – 8 dla Vive a do przerwy gospodarze zwiększyli prowadzenie do sześciu bramek (17 – 11).

W drugiej połowie pierwsze minuty obfitowały w bramki z obu stron. Kielczanom przytrafić się w końcu musiał drobny przestój, który pozwolił Niemcom zmniejszyć straty do trzech bramek. Później jednak kielczanie znów wrócili na właściwe tory i konsekwentnie punktowali rywala. Ostatecznie po naprawdę kapitalnym, trzymającym w napięciu widowisku Mistrzowie Polski pokonali THW Kiel 34 – 29. Po tym meczu Vive Targi Kielce jest samodzielnym liderem w grupie i miejmy nadzieję, że zostanie tak już do samego końca.

Najwięcecej bramek zdobyli Michał Jurecki z Vive (8) a także Filip Jicha (THW) oraz Ivan Cupic (Vive) – po siedem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.