majdanowcy foto: kresy.pl
majdanowcy foto: kresy.pl
majdanowcy
foto: kresy.pl

Pierwsza rocznica najkrwawszych zamieszek na kijowskim Majdanie stała się kolejnym pokazem fałszu polskich mediów. Politycy, wśród nich Donald Tusk i Bronisław Komorowski oddawali hołd wybuchłej z prounijnymi hasłami, a zarazem pod banderowskimi flagami „rewolucji godności” i „niebiańskiej sotni”, która miała w medialnych relacjach zostać zabita przez Berkut. Ani słowa o tym, że tej wersji przeczy nawet śledztwo ukraińskiego MSW.

Przemilczany Reuters i Frankfurter Allgemeine Zeitung

Oprócz portali kresy.pl i myśl24.pl ŻADNE polskie media nie zainteresowały się wynikami śledztwa dziennikarzy jednej z największych i najczęściej cytowanych agencji prasowych na świecie – Reutersa, poświęconego wydarzeniom na Majdanie z lutego 2014. Wynika z niego całkiem inny obraz wydarzeń niż ten, którymi karmiły nas polskie środki masowego przekazu. To nie milicja, a demonstranci według Reutersa mieli pierwsi otworzyć ogień. Główny oskarżony, były dowódca Berkutu 38-letni Dmitrij Sadownik, miał dać rozkaz strzelania jedynie „w celu ochrony życia i zdrowia funkcjonariuszy” dopiero po tym, gdy wśród milicjantów pojawiły się pierwsze ofiary użycia broni palnej przez demonstrantów. Sadownik zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Zniknęła też broń, z której miano strzelać do protestujących i kule, od których zginęli. Jeden z głównych oskarżonych o rzekomą masakrę demonstrantów funkcjonariusz Berkutu 6 lat temu stracił rękę.

Do takich samych wniosków doszli prowadzący niezależne śledztwo dziennikarze jednego z najważniejszych dzienników niemieckich – Frankfurter Allgemeine Zeitung. Ich relacja pokazuje, że dopiero 20 lutego Berkut podjął skuteczną interwencję z pomocą armatek wodnych, lecz bez użycia nawet pałek. Milicjanci zostali jednak ostrzelani z ostrej amunicji, co zmusiło ich do odwrotu.

wikimedia.org
wikimedia.org

Przemilczany ukraiński uczony i BBC

Ukraiński uczony, dr Iwan Kaczanowski z uniwersytetu w kanadyjskiej Ottawie opublikował zaś raport, minuta po minucie analizując wydarzenia na Majdanie na podstawie podsłuchów rozmów funkcjonariuszy Berkutu i Alfy, komunikatów spikera z majdanowej sceny, a także wyników sekcji zwłok ofiar i relacji BBC. Wynik jego badań, pokazuje, że śmiertelne strzały padały od strony Majdanu, a wszystkie ofiary były zabite z broni myśliwskiej, nieużywanej przez służby bezpieczeństwa.

Wszystko to współgra z pojawiającymi się zaraz po tragicznych wydarzeniach filmami, gdzie na ul. Instytuckiej padają bojownicy, których od sektora zajmowanego przez siły rządowe odgradzał gruby mur i widoczne są ślady po kulach, które nie mogły lecieć od strony sił milicji i wojska. Ostatnio film na ten temat pt „Maidan massacre” nakręciła BBC. Przedstawione są tam walki demonstrantów z milicją, pełne brutalności, analiza trajektorii lotów pocisków, zaznania zarówno milicjantów, jak i szefa „samoobrony” Majdanu Andrija Parubija i jej aktywisty Andrija Szewczenko, a także działającego dla protestujących snajpera – Sergieja.

Podczas odwrotu milicjanci byli osłaniani ostrą bronią, co pokazują nagrania po dokładniejszej analizie, jednak strzały padały na ziemię. Nie wyjaśnione zostało, czemu strzelały zamaskowane osoby żółtymi opaskami na ramionach, co było znakiem rozpoznawczym bojowników Prawego Sektora. Natomiast, co potwierdzają nawet eksperci amerykańscy w filmie BBC, śmiertelne strzały padały nie z pozycji cofającej się milicji. Do rozpraszania demonstracji nie używa się zresztą nigdy ukrytego snajpera, ale strzela z widocznego miejsca, by wzbudzić panikę.

Przemilczane ukraińskie MSW

Wszystko to potwierdza nawet ukraińskie MSW. Według pierwszego zastępcy szefa Departamentu Śledczego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Ukrainy, Witalija Sakala, pierwsze ofiary Majdanu nie zginęły od kul milicjantów, lecz zostały zabite z broni myśliwskiej. Według Sakala, ukraińska milicja nie dysponuje takimi rodzajami broni jak te, z których oddano śmiertelne strzały. Dodał też, że w ramach śledztwa badany jest również wątek

„zabójstwa w celu sprowokowania eskalacji konfliktu i usprawiedliwienia użycia broni przez protestujących. Zostało to potwierdzone przez liczne materiały ze źródeł publicznych, na których zarejestrowano osoby z bronią”.

Ponadto,

„stwierdzono również, że ciała zabitych zostały usunięte, zaś świadkowie morderstwa nie zostali odnalezieni”.

Obszar, na którym znaleziono ciała zabitych i który był fotografowany i filmowany przez liczne media i osoby postronne, był pod kontrolą milicji. Do dziś nikt z urzędników, oficerów służb porządkowych czy Berkutu nie został postawiony w stan oskarżenia w związku z tragicznymi wydarzeniami w trakcie protestów na przełomie 2013/2014 roku. Obaj aktywiści zginęli niemal równo rok temu, 22 stycznia 2014 roku w trakcie starć protestujących z siłami milicji i Berkutu na ulicy Hruszewskiego w Kijowie.

Co ciekawe, to obecny szef MSW już po zwycięstwie rewolucji, mówił, że Majdan działa na rzecz rosyjskich służb. Na jego polecenie milicja usunęła protestujących, co nie udało się za Janukowycza. Awakow nakazał też aresztowanie jednego z przywódców słynącej z brutalności, neobanderowskiej organizacji Prawy Sektor, Ołeksandra Muzyczko, który podczas próby zatrzymania został zastrzelony. Sam Muzyczko zasłynął m.in. pobiciem jednego z prokuratorów, rzekomo zbyt mało popierającego Majdan. Prawy Sektor wiódł prym w atakach na Berkut, jednocześnie negocjując z Janukowyczem. Obecnie walczy na Wschodzie, jak też terroryzuje obywateli na terenach we władzy Ukraińców. Domaga się też odebrania Polsce Przemyśla.

Czas na refleksję

W naszych głównych jak i „niezależnych” mediach próżno jednak znaleźć o tym wszystkim jakiekolwiek informacje. Nie ma najmniejszej refleksji, że może o najcięższe zbrodnie oskarżało się niewinnych. Zresztą 20 poległych milicjantów, wcześniej ataki na nich czy spychaczem, pałkami, koktajlami mołotowa, katowanie leżących, to temat tabu. Mamy natomiast mądrości, typu co ten Majdan Ukrainie nie dał. Wg „Frondy” gdyby nie Majdan, Putin byłby już we Lwowie.

Dobrą odpowiedź daje na to wszystko była ukraińska deputowana Irina Bereżnaja, pytając retorycznie:

„[..] dlaczego nie poprosiliście po prostu Janukowycza, żeby przestał wypłacać stypendia, emerytury, pensje, świadczenia, żeby podwyższył opłaty komunalne, podniósł podatki i wiek emerytalny, zrujnował hrywnę, zlikwidował bezpłatną opiekę zdrowotną i edukację?” – pyta retorycznie była deputowana z ramienia Partii Regionów. Dalej dodaje, że wszystko to można było zrobić bez wojny. Takich głosów Ukraińców w Polsce jednak nie usłyszymy….

 

Źródło: kresy.pl/onet.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.