Foto: Anna Oflus/Parezja.pl
Foto: Anna Oflus/Parezja.pl

W Sejmie odbyło się głosowanie nad zmianami w Kodeksie Karnym. Zakładały one wprowadzenie zasady “mój dom, moja twierdza”. Zasada ta miała uniemożliwiać karanie osób za zranienie lub zabicie napastnika w obronie własnej.

Wniosek został odrzucony głosami koalicji PO – PSL oraz posłów Twojego Ruchu. Przeciwko wyrzuceniu projektu do kosza był PiS, SLD, Zjednoczona Prawica i część posłów niezrzeszonych. O podejściu polskich polityków do tego tematu niech świadczy fakt, że debata w tej sprawie trwała pół godziny a uczestniczyło w niej zaledwie kilkanaście osób.

Tu kładzie się nacisk na sam przedmiot ochrony. (…) Z tego by wynikało, że ta strona psychiczna, emocjonalna zawarta w paragrafie trzecim. Że ja przekraczam granicę pod wpływem strachu lub silnego wzburzenia jest niezależna. Ja mogę z zimną krwią zabić człowieka za to tylko, że wszedł na teren mojego ogrodu, bo był ogrodzony – mówił z dezaprobatą wiceminister sprawiedliwości Jerzy Kozdroń.

Panu ministrowi pozostaje życzyć, by nigdy nie znalazł się w sytuacji kiedy nieproszony “gość” zagrozi jemu i jego rodzinie. Wtedy może bowiem pożałować swoich słów wypowiedzianych na mównicy.

1 KOMENTARZ

  1. Miałem sytuację, że wyszedłem na jakieś 15min z domu około 30m dalej na pomost przy jeziorze zostawiając w środku żonę, która właśnie ucinała sobie drzemkę. Drzwi nie zamknąłem. Posiedziałem chwilę, wracam i widzę przerażoną i rozdygoconą żonę. Okazało się, że “sąsiad” menel, któremu kiedyś dałem na piwo, wszedł sobie do środka, obudził żonę, ona spanikowana widząc jakiegoś obcego menela kazała mu się wynosić, a on z tekstem, że jest sąsiadem i chciał się męża zapytać czy nie podrzucił by go do “miasta”. Ona do niego wrzeszczy a on dalej swoje i ani myśli wyjść. Jakoś w końcu udało jej się go wygonić, ale kobieta swoje przeżyła. I wiecie co? Będąc 30m dalej nic nie słyszałem. Facet by chciał to by ją zerżnął, zabił, a jak bym wrócił pozbierać zwłoki. Dlatego chcę mieć możliwość obrony miru domowego. W stanie teksas jak ktoś widzi tabliczkę TEREN PRYWATNY NIE WCHODZIĆ to wie, że jak wejdzie to ktoś może mu dupę odstrzelić. I jakoś nauczyli się tam, że sąsiada woła się z za płotu lub dzwoni domofonem, a nie ładuje mi się do chaty bo na piwo chciał pożyczyć.

    0

    0

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.